Nie chcę być sam. Nigdy nie chciałem być sam. Kurewsko tego nienawidzę. Nienawidzę tego, że nie mam z kim porozmawiać, nienawidzę tego, że nie mam do kogo zadzwonić. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo kto potrzyma mnie za rękę, przytuli mnie, powie, że wszystko będzie w porządku. Nienawidzę tego, że nie mam nikogo, z kim mógłbym dzielić nadzieje i marzenia. Nienawidzę tego, że przestałem mieć nadzieje i marzenia. Nie znoszę, tego, że nie mam nikogo kto powiedziałby żebym się trzymał, że się odnajdę. Nienawidzę tego, że gdy krzyczę jak opętany, to krzyczę w pustkę. Nienawidzę, że nie mam nikogo kto by usłyszał mój krzyk i nie ma nikogo, kto pomógłby mi nauczyć się przestać krzyczeć. Nienawidzę tego, że to do czego zwróciłem się w swej samotności mieszka w joincie albo w butelce wódki.
***
Cześć.
Otóż to jest prolog opowiadania, którego głównym bohaterem jest Justin Bieber.
Mam nadzieje, że będzie Wam się podobało.
Cześć.
Otóż to jest prolog opowiadania, którego głównym bohaterem jest Justin Bieber.
Mam nadzieje, że będzie Wam się podobało.
czekam na pierwszy rozdział <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie się zapowiada :))
OdpowiedzUsuńŚwietnie się zapowiada :))
OdpowiedzUsuń